MOSKWA SADOWA

Wpisy

  • sobota, 29 sierpnia 2015
    • Psia Gwiazda

      ... czyli Wielki Pies



      Rady dla młodych poetów, którzy mnie nie czytają:

      1. 1. Na początek przyjmijcie skromne miano, bierzcie przykład z Bobika, który nie podpisuje się „Konrad”

      2. 2. Nim zabierzecie się za „Pana Tadeusza” czy choćby „Pierwszą Brygadę” - opiszcie to, co macie we własnym ogrodzie - mogą to być ziemniaki (rodzaj Kwiatów Polskich) - czy też trawnik przed blokiem, skrzynkę na balkonie

      3. 3. Nie palcie „salonów”, dopóki nie będziecie pewni, że możecie stworzyć własne (a nie będziecie nigdy), taki Bobik niczego nie podpala, a „salon” w najlepszym tego słowa znaczeniu powstał mu mimochodem

      4. 4. W poszukiwaniu natchnienia nie wpatrujcie się jedynie w sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej, w ogłoszeniach drobnych również można znaleźć piekło, raj i sąd ostateczny.

      5. 5. Piszcie, co myślicie, myślcie zaś bez nienawiści

      6. 6. Nie bawcie się słowami, jeśli nie znacie ich znaczenia – żeby zostać takim szczeniakiem jak Bobik, trzeba przeżyć całe życie. Już Heraklit, bystry facet, was ostrzegał, że nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki, także i do Skamandra, w którym Bobik moczył łapy

      1. 7. Śmiejcie się życzliwie, podnoście każdą napotkaną skórkę banana z chodnika, bo diabli wiedzą, kto się na niej wywróci

      2. 8. Nie, nie wierzcie w to, że świat jest dobry i sprawiedliwy, że wygrywa dobro i na pewno dostaniecie Nobla. Ale nie mówcie tego Czytelnikom wprost, zawsze dawajcie im nadzieję – im bardziej jesteście w rozpaczy, tym musi być ona większa.

      3. 9. Czytajcie Bobika:  http://www.blog-bobika.eu/



      Kinga właśnie odeszła, o czym na blogu poinformowała rodzina. Żadne słowa nie wyrażą mojego żalu. 

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (44) Pokaż komentarze do wpisu „Psia Gwiazda”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      moskwasadowa
      Czas publikacji:
      sobota, 29 sierpnia 2015 16:04
  • wtorek, 25 sierpnia 2015
    • Demokracja bezpośrednia

       

      Na Sadowej autor postanowił wprowadzić demokrację bezpośrednią i od tej pory rozstrzygać najważniejsze domowe kwestie przy pomocy referendów.

      - Sadowiacy mają prawo decydować o swoim losie! – perorował, a licznie zgromadzeni domownicy (sztuk dwie) popierali go entuzjastycznie. - Wola mieszkańców najwyższym prawem! (aplauz) Na początek wypowiedzmy się w sprawie dyktatu, jaki narzucają nam obce korporacje! (spazm)

      W pierwszym referendum przy 100% frekwencji uchwalono zatem przez aklamację obniżkę opłat za media i czynsz. Stosowaną uchwałę przesłano do elektrowni, gazowni, wodociągów i administracji, ale póki co nikt nie odpowiedział. Wspólnota mieszkańców na razie cierpliwie czeka. Postanowiono, że w razie czego przeprowadzi się referendum w sprawie nałożenia sankcji na te instytucje i jeszcze bardziej obniży opłaty.

      Następnie odbyło się referendum budżetowe, w którym, również jednomyślnie, zdecydowano o konieczności podwojenia budżetu domowego, żeby zaspokoić słuszne żądania i potrzeby ogółu. Po publicznej debacie wszyscy zgodzili się z tym, że najprostszym sposobem zapewniania odpowiednich środków będzie druk własnego pieniądza, przy czym odrzucono propozycję wprowadzenia własnej waluty i postanowiono od razu na domowej drukarce produkować euro. Z kolei 2/3 wyborców opowiedziało się za tym, żeby z tymi banknotami wysyłać do kantoru Behemota (przeważył argument, że kota w razie czego nie posadzą).

      Potem przyszła pora na uregulowanie kwestii imigracji, czyli swobodnego napływu gości, którzy jedzą i piją na potęgę, zużywają wodę, mydło i czasami papier toaletowy, a prawdę powiedziawszy korzyści z nich nie ma żadnych (szczególnie z dzieci). Po wprowadzeniu opłat wizowych ruch na granicy spadł drastycznie, a już po tygodniu okazało się, że Sadowa jest o całą rolkę papieru do przodu.

      To zachęciło wspólnotę do dalszej bezpośredniej demokratyzacji. Mieszkańcy zabrali się za stosunki wewnętrzne. W kolejnych referendach zdecydowali, że: śmieci ma wynosić firma, która na nich zarabia, a nie domownicy – to oczywiste, logiczne i sprawiedliwe (pismo wysłano poleconym priorytetem, powinno już dojść); ponieważ nikt nie chce zmywać naczyń, przechodzi się na jednorazówki, podobnie z ciuchami z powodu prania; sprzątanie zaś odbywać ma się rotacyjnie – w dni parzyste autor pilnuje, żeby posprzątał Behemot, w nieparzyste pilnuje go żona; gotowanie zarzucono na rzecz importu dań gotowych (kot ma przyzwyczaić się do pizzy – taka była wola większości).

      Na razie wszystko idzie jak po maśle, tylko Behemota trzeba było uwiązać i zakneblować, bo cholerny czarnuch chciał zwiać przez okno i miauczał wniebogłosy, że mu się demokracja przestała podobać.


      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (33) Pokaż komentarze do wpisu „Demokracja bezpośrednia”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      moskwasadowa
      Czas publikacji:
      wtorek, 25 sierpnia 2015 16:03
  • niedziela, 23 sierpnia 2015
    • Prezydent w ruinie

       

      Ledwo pisowski prezydent objął rządy nad „Polską w ruinie”, ojczyzna nam wypiękniała, ale za to Andrzej Duda ma właśnie szansę obrócić w prawdziwe gruzy autorytet urzędu prezydenckiego i państwa. Z tekstu zamieszczonego w „Newsweeku” wynika, że jako poseł mógł dopuścił się oszustwa i przez dwa lata wyłudzać pieniądze z sejmowej kancelarii, poświadczając nieprawdę własnoręcznym podpisem.

       

      Najistotniejsze w tej chwili pytanie: czy Polska stanie na wysokości zadania i będzie w stanie osądzić pana prezydenta? Czy Polacy będą mieli w ogóle szansę na to, by usłyszeć jakiś wyrok? Jeśli nie wyjaśni się tej sprawy do końca, za prezydentem Dudą już po wsze czasy ciągnąć się będą podejrzenia. Jego autorytet w kraju i na świecie będzie żaden. Jeśli w ogóle ktoś go będzie gdzieś zapraszał, to dyskretnie będzie liczył srebrne sztućce po takiej wizycie.

       

      Józef Beck mówił: "Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor." Jeśli Andrzej Duda ma honor i poczuwa się do odpowiedzialności za Polskę, nie powinien chować się za sprawowanym urzędem, ale samemu dążyć do tego, aby poddać się osądowi.

       

      W idealnym demokratycznym państwie prawa rządzący i opozycja powinni razem umożliwić prezydentowi stanięcie przed sądem (czy Trybunałem Stanu), bo każdy wyrok w tej sprawie jest lepszy od zamiecenia jej pod dywan. Pewnie tak się nie stanie, bo koalicji nie wystarczy odwagi, a PiS przyzwoitości – jednym i drugim zaś państwowego instynktu.

       

      Inicjatywa więc realnie leży po stronie prezydenta, to on może ustąpić ze stanowiska lub być może - na ten temat musiałby się pewnie wypowiedzieć TK – samemu czasowo przekazać swe obowiązki marszałkowi sejmu. Niewyobrażalne jest bowiem sprawowanie urzędu przez kogoś podejrzanego o popełnienie przestępstwa (i nie chodzi tu o formalne postawienie zarzutów).

       

      Wszystkim, którzy się zastanawiają, czy aby sprawa dotycząca wyłudzenia „jedynie” 11 tysięcy złotych warta jest w ogóle rozmów o ewentualnym usunięciu prezydenta, pragnę uświadomić, że jest to dokładnie to samo przestępstwo, co okradanie staruszków metodą „na wnuczka”. Tak że chyba warto sprawdzić, czy zostało popełnione, czy nie.

       

      Jeśli zaś stanie się tak, jak przewiduję, czyli państwo stchórzy, a opozycja będzie bronić „swojego prezydenta”, który rzecz będzie usiłował bagatelizować, wtedy biada nam wszystkim. Spełni się wróżba mistrza Adama: Po huku, po szumie, po trudzie/Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.

      Polska rzeczywiście będzie ruiną – moralną. I na to nie zaradzi nawet ewentualne zwycięstwo prezydenta w referendum, w którym większość opowiedziałaby się przeciwko stawianiu go przed sądem. Bo to takie referendum byłoby przyznaniem się prezydenta do winy. Tak samo jak unikanie sądu.

       

      P.S.

      Podczas gdy pani premier i pani marszałek sejmu plotą koszałki opałki ( http://wiadomosci.onet.pl/kraj/burza-po-publikacji-newsweeka-ws-podrozy-andrzeja-dudy/2xmm5y ), bo ta sprawa to gorący kartofel, z rozmów pod tekstem wynika, że należy napisać suplement do komentarza red. Lisa w "Newsweeku", gdzie padają grzeczne pytania, które jednak nie wyczerpują tematu.

      Jeśli Andrzej Duda był posłem zawodowym, urlopowanym bezpłatnie z uczelni w Krakowie, to podejmując stałą pracę gdzie indziej (a tak wynika z tekstu w "N"), powinien poinformować o tym Sejm i otrzymywać stosownie pomniejszone wynagrodzenie poselskie. Jeśli bowiem pracował przez dwa lata i nie informował, to kwota "zaoszczędzona" poprzez pobieranie pełnego wynagrodzenia zamiast pomniejszonego może być traktowana w rozumieniu prawa jako wyłudzona.

      Tę sprawę może szybko wyjaśnić Marszałek Sejmu, nie trzeba czekać na Prezydenta.


       

       

       

      Miałem wracać z „wygnania” innym tekstem, ale się porobiło...

       

       

      Konstytucjonalista o odwołaniu prezydenta:

      http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/127233,odwolanie-prezydenta-niemozliwe-prawie.html

       

      O wyłudzeniach sejmowych:

      http://natemat.pl/123363,roman-giertych-podpowiada-prokuraturze-co-zrobic-z-hofmanem-kaminskim-i-rogackim-grozi-im-8-albo-nawet-12-lat

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (58) Pokaż komentarze do wpisu „Prezydent w ruinie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      moskwasadowa
      Czas publikacji:
      niedziela, 23 sierpnia 2015 22:39